kalendarium
Piątek, 2018-09-21
Imieniny:
Darii, Mateusza
menu

Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o tym co się dzieje w naszym gimnazjum (wycieczki, akademie, rady rodzicielskie) - zapisz się na naszą listę mailingową.

statystyki
  • Odwiedziło nas: 468902 osób
  • Do końca roku: 101 dni
  • Do wakacji: 278 dni
Logo BIP

Publikacje uczniów

Jesteś tu: » Strona startowa » SERWIS DLA UCZNIÓW » Publikacje uczniów

OPOWIADANIE 1

 

Maciek Waksmundzki kl. IIc

W przyszłości na pewno będą państwa, w których korupcja zostanie zezwolona . W dzisiejszym świecie istnieje tylko jedno państwo, gdzie na nią zezwolono. To państwo nosi nazwę Korupcjowo.
Na czele tego państwa stoi człowiek, który wyraża się o korupcji słowami "jest ona potrzebna każdemu człowiekowi, dzięki niej każdy może uzyskać dodatkowe pieniądze i cieszyć się nimi". W państwie tym wszystkim ludziom żyje sie bardzo dostatnio, nikt nie narzeka na bez komfort, głód, a szczególnie na władzę. Większość państw sąsiadujących z Korupcjowem bardzo nie lubi ludzi tego kraju i faktu, że mają takich sąsiadów. Jednak po kilku latach, w Korupcjowie zaczęły się dziać bardzo dziać złe i dziwne rzeczy. Wszystkim stopniowo zaczęło brakować pieniędzy, nawet na najpotrzebniejsze rzeczy, tych niezbędnych do przetrwania. Dodatkowo zaczęło coraz bardziej podnosić podatki. Ludność zaczęło sie buntować i doprowadzono nawet do licznych manifestacji i strajków. Większość obywateli masowo emigrowała do sąsiednich państw, aby tam na nowo zacząć swoje życie. W krótkim czasie prezydent Korupcjowa zmuszony był ogłosić, że korupcja oficjalnie zostanie zabroniona. Ci którzy Przywłaszczyli sobie najwięcej bogactw będą mieli postawione bardzo poważne zarzuty i czeka ich surowa kara, nawet więzienie. Prezydent obiecał, że państwo pomoże każdemu kto będzie chciał być uczciwym obywatelem. Z biegiem czasu wszystko wróciło do normy, a sąsiedzi będą się cieszyć , że na nowo mają normalnych, uczciwych sąsiadów. Ludzie którzy wcześniej wyemigrowali zaczęli wracać do ojczyzny. Słyszeli na pewno o przemianach jakie zaszły w tym kraju nastąpiły. Turyści bardzo lubią ten kraj. Zachęcają innych aby tu przyjechali. Z jednej strony mogą dużo zwiedzić, a z drugiej mogą się dużo nauczy o tym do czego może doprowadzić korupcja. Dodatkowo prezydent zmienił nazwę kraju z Korupcjowa na Milusiowa. Wszystkim podobała się nowa nazwa.
Według mnie, morał z tej krótkiej opowieści jest taki, że korupcja w każdym znaczeniu i pod każdą postacią, jest bardzo złą. Nie należy stąpać po tej drodze, bo jest ona krucha i zła, a trzeba mocno kroczyć drogą dóbr i uczciwości.

 

OPOWIADANIE 2

 

Magda Długa, Ewa Chałupka, Katarzyna Brawiak  

       

Nie tak dawno temu w odległej galaktyce istniało państwo, w którym we wszystkich sferach życia dominowała korupcja. W tym oto państwie żyła sobie rodzina Piątkowskich, która jak nazwisko wskazuje, codziennie wręczała pięć łapówek. Państwo Piątkowscy - bardzo zamożni ludzie mieli dwoje dzieci: szesnastoletniego syna i osiemnastoletnią córkę. Ich dzieci chodziły do szkół, ale o ich ocenach decydowała ilość pieniędzy w kopercie wręczonej nauczycielowi. Dawanie łapówek było w tym państwie legalne. Władze w tym kraju sprawowali "bogatsi" ludzie, czyli tacy, którzy mogli sobie pozwolić na wszystko. Więźniowie skazani na kilka lat więzienia nawet na dożywocie, za odpowiednią sumę wychodzili na wolność. Policja w zasadzie istniała tylko symbolicznie. Pani Piątkowska w przeszłości była chora na bardzo rzadką niespotykaną w naszym układzie słonecznym chorobę. Można ją było leczyć po przejściu skomplikowanej operacji, na którą normalni ludzie czekają dwa lata. Jednak po zapłacie dodatkowych pieniędzy została ona przyśpieszona i wykonana w terminie dwóch tygodni. Pan Piątkowski natomiast został oskarżony o kradzież samochodu. Przekupił jednak sędziego, a ten z kolei wydał wyrok na jego korzyść, gdyż miał on grubszy portfel od poszkodowanego. Syn państwa Piątkowskich jak każdy trzecioklasista powinien pisać egzaminy na zakończenie gimnazjum. Jego rodzice zapłacili, komu trzeba, a młody Piątkowski miał testy za sobą. Wystarczyło tylko jeszcze wręczyć kopertę dyrektorowi dobrego liceum, a ten mógł kontynuować dalszą, co prawda "sztuczną", ale jednak - edukację. Córka Piątkowskich jako dorosła kobieta mogła już jeździć samochodem, lecz brakowało jej jedynie prawa jazdy. Mimo, że nie zdawała egzaminów pisemnych to, go otrzymała dzięki rodzicom i ich kasie. Oprócz tego wszystkiego łapówki wręczano za: otrzymanie odpustów od Kościoła, wygraną w przetargu lub za ustawianie meczy. W taki sposób w tym państwie żył ogół społeczeństwa. Wiele rodzin uważało, że w ten sposób są szczęśliwe.

 

 

OPOWIADANIE 3

 

Opowiadanie o korupcji- Kacper Moś, Agata Kaczmarczyk i Natalia Sobolak

 

-Dostałem propozycję etatu w klinice w Lublinie - wykrzyknął lekarz.

-Jak pan tego dokonał? - zapytała ciekawsko pielęgniarka.

Lekarz ze spokojem odpowiedział:

-Tak jak zawsze. Zapłaciłem łapówkę.

- Może ja też zapłacę... mój syn studiuje medycynę i chciałby również dostać etat - odparła.

Pewnego, słonecznego dnia w Korumpowie, jak to zwykle bywało, ludzie zaczęli wpadać na szalone pomysły. Było to możliwe, dzięki legalności łapówek i odrobinie pieniędzy.

Przed południem do domu wpadła Józefina i od samego progu wykrzykiwała:

- Walek! Walek! Dostałam się na uniwersytecki wydział filozoficzny.

- No i czego się wydzierasz? - odparł obojętny mąż.

Ona zezłoszczona brakiem zainteresowania Walentego jeszcze głośniej wykrzyknęła:

- Nie cieszysz się? Masz mądrą żonę!

- Założę się, że dałaś w łapę jednemu z profesorów, bo aż taka mądra to nie jesteś!

- Ojej! Wielka mi rzecz! Może i dałam! Tak czy inaczej jestem studentką i to jest najważniejsze. Ale co ty, człowiek bez ambicji, możesz o tym wiedzieć!

Józefina zdenerwowała się i wybiegła z domu, trzaskając drzwiami.

Tymczasem w biurze senatora...

- Czereśniak ! Masz w tej chwili wymyślić, co zrobić, aby media się nami zainteresowały.

- Postaram się panie senatorze - odpowiedział przestraszony sekretarz.

- Żadne "postaram się"! Lepiej dla ciebie będzie, jeśli coś wykombinujesz!- wykrzyknął ogarnięty furią senator.

Wieczorem na ławce przed sklepem siedzą stali bywalcy:

- Ej koledzy ! samochód dostawczy przyjechał - zauważył jeden z siedzących.

- Poczekajcie, załatwię coś - powiedział Walenty.

Podchodzi do samochodu i płaci łapówkę kierowcy pojazdu w zamian za sprzedaż tańszego alkoholu prosto z auta.

- No chłopy! Załatwiłem dużo alkoholu. Do wieczora wystarczy – z dumą oznajmia.

Po kilku godzinach, gdy ich ciała odmówiły im posłuszeństwa, byli zmuszeni wrócić do domu, by położyć się spać.

Następnego dnia w południe, jak to zwykle bywa u rodziny Czereśniaków, jedzony był obiad. Podczas jedzenia, żona - Lodzia mówi:

- Arkadiuszu, wiesz o tym, że pani wójtowa założyła organizację na rzecz bezrobotnych kobiet? - zapytała.

- Co ty powiedziałaś? Możesz powtórzyć? - poprosił.

- Pani wójtowa założyła organizację na rzecz bezrobotnych kobiet - powtórzyła.

- To ciekawe... hmm - zamyślił się.

Wieczorem na ławce przy sklepie Walek rozmawia i pije z kolegami.

Nagle zauważa, że do sklepu przyjeżdża policjant. Zaczyna rozmowę:

- Panie władzo. Mam dowody na grupę przestępczą. Mogę zeznawać, ale za duże wynagrodzenie i świadka koronnego - stanowczo oświadczył.

- Ale skąd pan je ma? - zaciekawił się policjant.

Walenty trochę rozdrażniony rozmową odpowiedział:

- Nie pana interes. Mam i na tym się skupmy. Wkrótce się dowiesz.

I odjechał.

Tego samego dnia, po wcześniejszym przygotowaniu, sekretarz wraz z żoną odwiedzają panią wójtową. Czereśniak spokojnie zaczął rozmowę:

- Jestem bardzo ciekawy projektu na rzecz bezrobotnych kobiet! Czy mogłaby mi pani przybliżyć ten temat? - zachęcał.

Lucyna, chcąc być miłą panią wójtową, wyjaśniła mu wszystko :

- Pomyślałam, że te wszystkie bezrobotne kobiety zawsze do czegoś się nadadzą. Dlatego postanowiłam założyć swoją firmę. Należy dać im szansę.

- Ależ oczywiście! Tak! Ma pani rację ! - wykrzykiwał Czereśniak. Część jego planu powiodła się...

Tego samego dnia w południe nagle do gabinetu lekarza wpada zezłoszczona żona. Krzyczy na cały głos :

- Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego zrezygnowałeś z etatu?

- Spokojnie kochana! Mam tu coś dla ciebie - uspokoił żonę.

Po chwili mąż przynosi z zaplecza kwiaty i wręcza kobiecie.

- Ojej! Nie spodziewałam się tego. Naprawdę mnie zaskoczyłeś. Jestem pod wrażeniem.

- Zrobiłem to, bo cię kocham najbardziej na świecie.

Żona zapomina o całej kłótni, po czym szczęśliwa wraca do domu.

Następnego dnia, po zasłużonym wypoczynku, z trochę niewyraźną miną, na ławce zasiada Walek. Ledwo usiadł, a już chwali się kolegom :

- Będę bogaty, bardzo bogaty. Kupię sobie dom i zaopatrzenie piwa na 5 lat !

Oczywiście chwalenie się kupnem domu nie było dla przyjaciół niczym niezwykłym. Ale zapas piwa na 5 lat ! To było coś.

- A za co sobie to wszystko kupisz? Jeśli można zapytać - powiedział jeden z kolegów.

- Wkrótce się dowiecie - odparł z obojętną miną.

Godzina 14:00. Sekretarz rozmawia z senatorem:

- Proszę pana mam pewien pomysł, dotyczący tych mediów. Powiem o wszystkim w zamian za awans - postawił warunek.

- Osz ty ! No dobrze, niech stracę - masz swój awans.

- A teraz powiedz, o co chodzi - krzyknął senator.

- Musimy zorganizować konferencję . Tyle mogę powiedzieć. Proszę się tego nauczyć- wręcza senatorowi przemowę.

Późnym wieczorem w domu pani doktorowej zjawiła się córka senatora.

-Słyszałam, że się pani ostatnio bardzo często kłóci ze swoim mężem. Mogłabym przeprowadzić test psychologiczny?

- Oczywiście, że tak. Ma pani rację, ciągle się kłócimy, ale to jego wina! - wrzasnęła doktorowa.

Po tej, jakże krótkiej, ale wymownej wymianie zdań, zabierają się do robienia testów.

Po dwóch godzinach...

- Mam wyniki. Okazuje się, że za dużo się pani stresuje, to pewnie przez kryzys w małżeństwie.

- Co? Niemożliwe. Prosiłabym, aby nikt się nie dowiedział. Jasne? - doktorowa się zdziwiła, ale miała lepszy pomysł – łapówka. A to mały drobiazg za trzymanie języka za zębami.

- Oczywiście - odparła senatorówna, przyjmując pieniądze.

Do Walka dzwoni telefon. On przekonany, że to policjant odbiera:

- Halo! Tak? Przy telefonie - krótko odpowiadał. Nie mylił się - był to policjant. Po kilku chwilach odłożył słuchawkę i poszedł pod sklep.

- Koledzy, mam prośbę - aby zostać bogatym, muszę być za coś karanym. Moglibyście dla mnie zrobić zamieszanie ? Oczywiście odpłatnie - zachęcał.

Koledzy zgodzili się i otrzymali po winie. Walek został aresztowany.

Pewnego dnia Senator ćwiczy przemowę, aby dobrze wypaść przed tłumem ludzi.

- Jak to zacząć? Może tak: "Witajcie, cieszę się, że tu przyszliście...", albo nie...

O, mam lepszy pomysł: "Kochani, jak wszyscy wiecie...". E, nie... Nie wiedziałem, że to takie trudne. Po 30 minutach pocenia się nad wstępem do przemówienia, zezłoszczony senator zawołał swojego pracownika:

- Czereśniak, chodź no tu natychmiast!

- Jestem na rozkaz! O widzę, że senator ćwiczy napisany przeze mnie tekst. Miałem wenę, co? Nie ma to jak talent! – zaczął się rozpływać w swojej dumie Czereśniak.

- Już ja bym ci coś powiedział o tym twoim talencie! – warknął rozjuszony senator.

- Bierz te świstki mi sprzed oczu, bo mnie za chwilę szlag trafi! Będę sobie nabijał głowę bezsensownymi przemówieniami! Zapłać tej telewizji po prostu pieniądze, zaproś ich na małe, kameralne przyjęcie, pogadamy chwilkę, a potem niech to odpowiednio zmontują. Po lampce koniaku to zaraz mi się język rozplącze – rozrzewnił się senator.

- Wykonać Czereśniak!

- Jak senator sobie życzy – odparł smutno Czereśniak i zrezygnowany opuścił gabinet.

A i pani wójtowa nie bez powodu założyła organizację, wspierającą bezrobotne kobiety. W końcu kończy jej się kadencja, nowe wybory tuż tuż, wypadałoby złapać jeszcze raz ciepłą posadkę. Bez obaw, nawet gdyby wyborcy chcieli kogoś innego na wójta, to im się odpowiednio zapłaci i będzie po sprawie.

W Korumpowie życie toczy się swoim rytmem. Każdy kombinuje na swój sposób. Problemy załatwiane są w cieple domowego zacisza. A te społeczne, jak na przykład alkoholizm, właściwie nie są dostrzegane. Skorumpowana lokalna władza zagarnia jak najwięcej dla siebie. Wszyscy mieszkańcy wiedzą, że żeby coś załatwić, trzeba zapłacić. O współczuciu, dobrym sercu, wrażliwości dawno się tu zapomniało.

 

 

 

 

 

OPOWIADANIE 4

 

Jolanta Plewa

Temat:
Opowiadanie fantastyczne o kraju, w którym korupcja jest legalna i za wszystko można ją otrzymać.

W jednym z krańców Polski, zupełnie oderwana od rzeczywistości, wiodła swój żywot od ładnych paru wieków pewna miejscowość o specyficznej nazwie "Bezprawie". I nic by nie było w tym
nadzwyczajnego, gdyby nie to, że miasteczko to, mimo iż nie liczne, zapisało się w historii regionu pewną osobliwością. Nie chodzi tu o przepiękny kościół, malowniczo położony zamek czy niepowtarzalny krajobraz. Otóż w miasteczku tym na dobre zadomowiła się korupcja, a co gorsza osiągnęła takie rozmiary, żer już dawno zaprzestano z nią walczyć! Ba, nawet zaczęto ją tolerować, a z czasem doszło do tego, że uważano ją za całkiem normalne zjawisko. Z biegiem lat uznano ją za legalną. Oczywiście na początku można było zauważyć walkę z korupcją, jednak okazała się bezskuteczna! Korupcja panowała wszędzie: w szkole, urzędzie, miejscowym szpitalu. Można by nawet rzec ,że losy ludzi były uzależnione od tego, co komu lub ile się da i co w zamian uzyska. I tak, miejsce w szpitalu zależało od zawartości koperty wręczonej- już nawet nie ukradkiem- lekarzowi, wynik rozgrywek gminnych klubów sportowych uwarunkowany był wartością prezentu kupionego dla sędziego. Trenerzy drużyn prześcigali się w pomysłach, co by kupić, żeby zdobyć przychylność arbitra. I nieraz spędzało im to sen z powiek. Podczas gdy w innych zakątkach Polski myślano o strategi gry lub ułożeniu zawodników na boisku ci myśleli nad tym, jak bez wyniku osiągnąć sukces. Korupcja dosięgła nawet szkół. Od tego, co dla szkoły może załatwić rodzic lub co jest w stanie zrobić, zależało miejsce dziecka w dawnej placówce- a co za tym idzie, poziom jego wykształcenia.
I pewnie życie by w Bezprawiu toczyło się tak do dziś, gdyby nie przyjazd pewnego młodego prawnika. A zaczęło się to tak: gdy Jan Prawy otrzymał dyplom na wydziale prawa jednej z najlepszych uczelni, przyszło rozczarowanie przez 5 lat ciężkich studiów prawniczych wpajano studentom, że praca sama do nich przyjdzie. Aż tu nagle przykra niespodzianka- mimo zdobytego dyplomu z wspaniałymi ocenami, żadna kancelaria nie chciała go przyjąć, gdzie by nie przyszedł pytano o znajomości w sądzie lub prokuraturze. "Nie tak to miało wyglądać"- nie raz powtarzał Jan. Pewnego dnia postanowił opuścić stolicę i wyjechać w poszukiwaniu pracy. W swoich poszukiwaniach zawędrował aż do Bezprawia, gdyż ktoś podczas podróży powiedział, że ludziom tego miasteczka potrzebny jest prawnik, aby zapanowała sprawiedliwość. Nie bardzo rozumiał, o co chodzi, gdyż nie znał historii tego miasta. Po przybyciu do Bezprawia Jan pierwsze swoje kroki skierował do sklepu. Chciał nie tylko zrobić zakupy, ale i zaczerpnąć wiadomości o życiu miasta, a i przy okazji zapytać, czy nie ma gdzieś w pobliżu jakiegoś pokoju do wynajęcia. W sklepie spotkało go kolejne rozczarowanie, a to dlatego , że półki były praktycznie puste, a jednak na ulicy spotkał przechodniów, którzy wychodzili z tego sklepu z torbami pełnymi zakupów. Podszedł więc do jednego z nich i zapytał. W odpowiedzi usłyszał, że sprzedawczyni ma cały asortyment schowany pod ladą i na zapleczu, wystarczy tylko drobny upominek, a wszystko co potrzebne zaraz się znajdzie. Zdziwienie Jana nie miało granic. Podszedł za poradą przechodnia i z małym bukiecikiem kwiatów wszedł do sklepu i przekonał się, że spotkany człowiek mówił prawdę. Następnie swoje kroki skierował do agencji nieruchomości, aby zapytać o możliwość wynajęcia pokoju lub kawalerki. W biurze spotkał nonszalanckiego pracownika, który obrzucił go pogardliwym spojrzeniem:
Za czym się pan tak rozgląda?! -spytał
Szukam mieszkania lub pokoju do wynajęcia -grzecznie odpowiedział Jan.
W tej chwili nie mamy nic co by pana zainteresowało, ale ...- i tu wstał, podszedł bliżej i mówił dalej- zdaje pan sobie sprawę, że niewielka suma wystarczy, abym coś jednak odpowiedniego znalazł.
I znów Jana ogarnęło zaskoczenie, które przerodziło się nawet w gniew.
Jak to niewielką sumę!? Przecież to pana praca!
W jakim ty świecie żyjesz?!-odparł ze zdziwieniem agent nieruchomości.
Co ty sobie myślisz, że wszystko będziesz miał podane na tacy, tylko brać? Nie ma tak łatwo! -i wyrzucił Jana z biura.
Nie to nie może być prawda! To niemożliwe, żeby to było tak skorumpowane! -pomyślał z goryczą Jan- coś trzeba z tym zrobić.
Jak też pomyślał, tak też zrobił. Udał się do Urzędu Miasta, aby tam porozmawiać z burmistrzem o tym, co dzieje się w mieście. Nie było łatwo dostać się do gabinetu, ale po usilnych prośbach, bukiecie róż i pudełku czekoladek, sekretarka przyjęła Jana. Jednak rozmowa z burmistrzem nie przyniosła zamierzonych efektów ,gdyż burmistrz sam uświadomił go, że korupcja osiągnęła taki rozmiar, że przestano z nią walczyć, a zaczęto tolerować.

Z rozczarowany Jan, nie wierząc w to, co usłyszał, postanowił opuścić Bezprawie, dla dla którego już nie było ratunku. Wyjechał na drugi koniec Polski, gdzie w normalnych warunkach osiedlił się, otworzył kancelarię prawną, założył rodzinę. A życie w Bezprawiu pewnie toczy się tak do dziś. Mimo iż wielu ludzi próbowało to zmienić, nawyki mieszkańców są tak mocno zakorzenione, że nie można ich wyrwać. Jednak przyjdzie czas, gdy sami zrozumieją swój błąd, jednak wtedy może być już za późno!

 

 

OPOWIADANIE 5

 

,,Miasto Korupcja " Dominika Niemiec i Wiola Waniczek

Dawno temu w małym miasteczku, gdzie korupcja była legalna, żyła sobie dziewczynka o imieniu Kasia.
Pewnego dnia Kasia udała się na przystanek autobusowy, gdzie miał przyjechać po nią autobus szkolny. Kiedy tak stała na przystanku, podeszła do niej koleżanka z osiedla i zaczęły rozmawiać o wczorajszym dniu. Autobus w końcu przyjechał i Kasia sięgnęła po plecak, który zostawiła na chodniku, ale niestety już go tam nie było. Dziewczynka zaczęła płakać, zupełnie nie wiedziała, co robić w takiej sytuacji. Koleżanka poradziła jej, aby zgłosiła kradzież plecaka na policji - tak też Kasia uczyniła.
Po przybyciu na komisariat, spotkała się z komendantem i opowiedziała mu całą sytuację, a on zareagował w zupełnie niespodziewany dla niej sposób:
- Nie zawracaj mi głowy takimi błahostkami! Mamy ważniejsze sprawy niż twój plecak!

Nagle do biura komendanta wszedł zatrzymany, podejrzany o kradzież, mężczyzna a wraz z nim młody funkcjonariusz. Policjant powiedział:
-Złapałem tego człowieka, gdy próbował okraść starszą panią.
-Władek!!! -krzyknął komendant do podejrzanego.
-Cześć Staszek!! - odrzekł złodziej
-I co z tym panem zrobimy? - zapytał młody policjant.
-Może przymkniemy na to oko -odparł komendant, podając pieniądze koledze -funkcjonariuszowi.
-Ale co z moim plecakiem?! - nie dawała o sobie zapomnieć Kasia.
-Zajmiemy się tym później, zmykaj do szkoły! - krzyknął komendant i właściwie wyrzucił ją za drzwi.
Zrezygnowana dziewczynka wróciła do szkoły. Zaczęła się pierwsza lekcja. Pani nauczycielka sprawdzała pracę domową, Kasia, jako jedyna, dostała ocenę niedostateczną z powodu braku zeszytu. Dziewczynce zrobiło się bardzo przykro, w końcu to nie była jej wina. Wtedy do klasy weszła mama jednego z uczniów. Kasia zauważyła, że to mama Piotrka, który ma z języka polskiego zagrożenie. Dziewczynka spostrzegła, że mama chłopca daje nauczycielce kopertę. Później Pani zaczęła czytać oceny proponowane na koniec roku i dochodząc do Piotrka, powiedziała, że za jego starania dostaje trójkę. Kasia zdenerwowała się i zawołała:
-Ależ to nie możliwe! Przecież on ma same jedynki! Potem skojarzyła fakty.
Po skończonym dniu w szkole dziewczynka udała się do domu. W progu przywitała ją mama. Kasia opowiedziała jej całą historię swojego felernego dnia. Mama na pocieszenie zaproponowała, że razem wybiorą się na lody. Dziewczynka chętnie przystała na ten pomysł. Po obiedzie razem z mamą udały się na obiecane lody. W drodze z lodziarni mama przypomniała sobie, że musi udać się do sądu w charakterze świadka.
Kiedy przyjechała na miejsce, wezwano ją na salę rozpraw. Miał być sądzony przyjaciel sędziego za zabójstwo swojej żony, która była przyjaciółką mamy Kasi. Rozprawa zaczęła się.
Mama Kasi zabiegała o to, by ten człowiek trafił za swój czyn do więzienia, jednakże sędzia starał się to zmienić. Rozprawa zakończyła się dla mamy Kasi porażką, sędzia postanowił, że zabójca będzie uniewinniony, bo dowody były zbyt słabe.
Mama wróciła do domu i opowiedziała córce, jak zakończyła się rozprawa. Kasia nie mogła w to uwierzyć. Smutna zastanawiała się nad losem tego miasteczka i doszła do wniosku, że korupcja - która jest obecna w każdej sferze życia publicznego, musi być surowo karana.
Uważam, że świat z korupcją nie mógłby funkcjonować normalnie, ponieważ wszystko uchodziłoby na sucho ludziom, którzy podejmują próby oszukania prawa, dając korzyści materialne urzędnikom postawionym na wysokich stanowiskach.
Na podstawie tego opowiadania chciałyśmy przybliżyć Wam temat korupcji w naszym społeczeństwie. Możemy razem walczyć przeciwko temu zjawisku, które jest nagminne. Jeśli każdy człowiek poinformuje policję o przypadkach wręczania lub przyjmowania łapówki, nawet anonimowo, nasz świat będzie wolny od łapówkarstwa i oszustw. Postarajmy się o to wszyscy!!

statystyki

Opracowanie: szkolnastrona.pl